• Polski
  • Deutsch
  • English

Barentsburg

Co w Vegas ..

14-15 sierpień 2018 r.

Stara zasada żeglarska mówi, że co dzieje się w Vegas to zostaje w Vegas. Jak zatem mam pisać kolejny blog z podróży? No jak? Tym bardziej, że tym razem bohaterami nie będą ani lodowce, ani spektakularne zwierzęta, tylko ludzie …

Zawsze, przepływając wielokrotnie obok, omijałem do tej pory szerokim łukiem poradziecką osadę Barentsburg. Wystarczyła mi do tej pory informacja, że jest tam czynna kopalnia, szpital z dwoma lekarzami (chirurg i dentysta), szkoła z trójką uczniów i podobnie jak w Pyramiden popiersie Lenina i napis rodem z Hollywood miru mir. Trochę szerszą falą niosła się sława miejscowej knajpy Czerwony Niedźwiedź.

Nie mogę zatem napisać nic o tym jak 12 starganych przez północ ludzi trafia w końcu do jakiegoś pierwszego portu i postanawia odpocząć, świętować i cieszyć się swoim towarzystwem. Nie mogę też nic napisać o miejscowej saunie do której można wejść z napojami chłodzącymi, ani o tym ile drinków i kufli miejscowego piwa da się spożyć w krótkim czasie. Gdybym to wszystko napisał to złamałbym odwieczne zasady. Niech więc ta każda minuta z 26 h postoju pozostanie tajemnicą i kwestią ewentualnych domysłów dociekliwych.


Mogę tylko wspomnieć, że w Czerwonym Niedźwiedziu można na suficie narysować swój jacht i złożyć podpisy za jedyne 500 norweskich koron. A że nasza poprzednia ekipa taką grafikę umieściła, więc nam należało jedynie się dopisać za kolejne 500 koron i tylko my wiemy ile targów, przekomarzań pozwoliło znegocjować tę kwotę na walutę miejscową serwowaną z miejscowego browaru.

Jak kiedyś będziecie to raczej dyskretnie poszukajcie grafiki na suficie, zamiast otwarcie pytać o ślad jaki zostawili chłopcy z Azimuth. A może jestem jednak w błędzie i będę się mógł o tym wkrótce przekonać przy następnej wizycie. Muszę wcześniej jednak sprawdzić dobrze jacht  czy ktoś w ramach Święta Wojska Polskiego ktoś z naszych nie zdemontował popiersie wielkiego wodza rewolucji i w ramach trofeum postanowił przytaszczyć je do Polski.

Tak czy tak odetchnęliśmy opuszczając gościnny Barentsburg.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
%d bloggers like this: